Czego pragną studenci? Czyli czy employer branding działa?

Odpowiedzi na tak  postawione pytanie można było próbować odnaleźć podczas ostatniej edycji HR Camp*, poświęconego rekrutacji “net generation” czyli pokolenia nie wychodzącego z internetu.

Przedstawiam kilka słów podsumowania z panelu dyskusyjnego, w którym paneliści i publiczność zastanawiali się czy działania kształtujące wizerunek pracodawców skierowane do studentów działają. I generalnie – co działa, a co nie w tej grupie docelowej.  Panel wart był uwagi, bo zaproszono do niego pracodawców i przedstawicieli studentów, a punktem wyjścia były badania przeprowadzone przez Employer Branding Institute “net generation – kandydaci w internecie” (niestety nie widzę nigdzie publikacji tych badań więc nie mogę podać linku).

- Szybki feedback w procesie rekrutacji. To jest to, co chcieliby zawsze otrzymywać studenci, najchętniej w trybie natychmiastowym. Pokolenie przyzwyczajone do szybkiego obiegu informacji nie znosi oczekiwania. Odpowiedź negatywna jest lepsza niż długi  brak odpowiedzi.

- Targi pracy. Studenci chętnie z nich korzystają, bo szukają osobistego kontaktu z przedstawicielami pracodawcy, pracownikami firmy. Co ciekawe, szukają kontaktu, odwiedzają targi pracy,  ale niekoniecznie jednocześnie szukają pracy. W kontakcie z pracodawcą liczą się  najbardziej szczegółowe informacje o samej pracy, jej charakterze, kulturze firmy, możliwościach rozwoju przekazane tu i teraz.  Nie sprawdza się odsyłanie studentów do stron internetowych czy innych osób, które mogą udzielić bardziej szczegółowych informacji w późniejszym terminie.

-Hitem są “open days” czyli dni, w których pracodawcy otwierają swoje drzwi i zapraszają gości z zewnątrz. Studentom podoba się w tym rozwiązaniu to, czego brakuje im  podczas targów pracy i innych form kontaktu z pracodawcami (np. w procesie rekrutacji): możliwość zobaczenia firmy “od środka”, porozmawiania z pracownikami z interesujących ich działów/stanowisk, poznanie klimatu potencjalnego miejsca pracy, sprawdzenie, czy wyobrażają sobie siebie w pracy w tym miejscu.

- Jawność wynagrodzenia w ofertach pracy. Temat budzący emocje. Standard w ofertach pracy min. na rynku brytyjskim, w Polsce jeszcze ciągle rzadkość. Studenci podkreślili, że informacje o wynagrodzeniu stanowią dla nich punkt odniesienia, jest im łatwiej wycenić ich  pracę i “wpisać się” w cennik. Przedstawiciele pracodawców byli nastawieni mniej pozytywniej do tej koncepcji, argumentując, że podanie przedziału wynagrodzenia w ofercie może zniechęcić  do aplikowania kandydatów posiadających większe doświadczenie  i w związku z tym wyższe oczekiwania finansowe, poza tym rozmowa o wynagrodzeniu z kandydatem  podlega negocjacjom.

- Rankingi pracodawców.  Okazuje się, że nie mają większego wpływu na ostateczny wybór pracodawcy, ale obecność w nich zwiększa świadomość marki. Czyli niekoniecznie studenci będą aplikować do firm plasujących się w pierwszej 10, ale z pewnością pomyślą o nich  w pierwszej kolejności. Studenci  z poza największych  miast w jeszcze mniejszym stopniu biorą pod uwagę rankingi, ponieważ nie ma w nich firm lokalnych, ku którym kierują się w pierwszej kolejności poszukując pracy. O rankingach pisałam tutaj.

- Eventy i inne działania angażujące społeczności np. sponsorowanie Juwenaliów. Przyciągają uwagę studentów, marka pracodawcy jest pozytywnie kojarzona, ale nie ma to większego wpływu na wybór sponsora jako potencjalnego pracodawcy.

- Obecność pracodawców w mediach społecznościowych. Miejsce do zaznaczenia swojej obecności jest bardzo dobre, bo tutaj są studenci i tutaj spędzają dużą część swojego czasu.  Ale tworząc profil pracodawcy trzeba pamiętać o ważnych zasadach: studenci szukają w profilu określonych informacji i powinni otrzymywać je natychmiast. Informacje w profilu czyli content powinny być dostosowane do oczekiwań studentów (pod względem zawartości, rzetelności, kompleksowości). Studenci poszukują informacji o pracodawcach, ale jednocześnie nie lubią, gdy kieruje się do nich bezpośrednio oferty pracy w mediach, które nie są stricte  poświęcone karierze i życiu zawodowemu.

*więcej informacji  o HR Camp dostępne  tutaj

3 Odpowiedzi do “Czego pragną studenci? Czyli czy employer branding działa?”


  1. 1 Rita Maj 30, 2011 o 8:19 am

    mnie zawsze brakuje feedbacku – gdy pytam o informację zwrotną, nigdy jej nie dostaję. A taka informacja jest bardzo przydatna, bo jeśli popełniam jakiś błąd podczas rekrutacji, to będę go nadal powielać na innych rozmowach…dopóki się nie dowiem, co jest źle.

  2. 2 Michal Czerwiec 5, 2011 o 3:17 pm

    Co do długiego feedbacku i oczekiwań krótkiego – słuszna uwaga. Dodać warto, że wiele firm ma zwyczaj w ogóle nie odpowiadać kandydatom w przypadku negatywnej decyzji.

    Świetny pomysł z dniami otwartymi, ciekawe ile firm robi tego typu spotkania.

  3. 3 aszczerba Czerwiec 6, 2011 o 11:51 am

    Feedback – zgadzam się. Z moich doświadczeń, z patrząc z perspektywy działalności firmy rekrutacyjnej wynika, że feedback najczęściej “ginie” na linii managerowie liniowi – dział HR, w szczególności w tych organizacjach, które nie mają dobrze zdefiniowanych procesów w obszarze rekrutacji. Ale też coraz więcej organizacji wprowadza je u siebie, wprowadza elementy wewnętrznej dyscypliny dla pracowników. Widzę tutaj zmianę w podejściu.
    Dni otwarte – wiem o jednej firmie, która robi to od tego roku (Unilever). Ale pomysł przyjęty był entuzjastycznie (warto zerknąć np. na fanpage Unilevera).


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.